Skoro Białoruś jest błękitnooka, to blog nie może być czarno-biały. Białoruski dziennik Michała Potockiego.
Blog > Komentarze do wpisu

Ile zarabiają Białorusini

BiełstatDzisiaj zajmiemy się tym, czym wszyscy się interesują, ale nikt się do tego nie przyzna. Zajrzymy mianowicie Białorusinom do kieszeni i sprawdzimy, ile zarabiają w zależności od wykonywanego zawodu, i czy stać ich w związku z tym na symbolizującą małą stabilizację czarkę i szkwarkę. Także na prośbę jednego z czytelników, który chciałby czytać więcej o białoruskiej gospodarce :), którego z tego miejsca pozdrawiam.

Oczywiście najlepiej zarabia się w stolicy. Tak jest zresztą wszędzie w Europie, poza Niemcami. Zgodnie z najnowszymi danymi Biełstatu (to miejscowy GUS, nie mylić z Biełsatem, czyli telewizją), statystyczny mińczanin zarobił w kwietniu dokładnie 6 317 900 rubli, czyli 2350 złotych brutto (wszystkie obliczenia zgodnie z dzisiejszym kursem NBP). Poza Mińskiem płace były dość wyrównane i wynosiły od 4 257 600 rubli (1584 zł) w obwodzie brzeskim do 4 858 900 rubli (1808 zł) w obwodzie mińskim, czyli obwarzanku stolicy. Dla całej Białorusi daje to średnią rzędu 4 888 300 rubli (1818 zł) albo 563 dolarów.

Uwaga, dygresja! Przeliczanie pensji na dolary nie jest niczym niezwykłym. Żaden Białorusin nie będzie wiedział, ile w rublach kosztuje metr mieszkania w Mińsku ani ile wydał na sprowadzonego z Niemiec używanego volkswagena. Nawet gdy władze lokalne naciskały na prywatnych przedsiębiorców, by ci przed wyborami 2010 roku podnieśli płace, aby uzyskać obiecywaną przez Alaksandra Łukaszenkę średnią krajową w wysokości 500 dolarów, mówiono o konkretnej kwocie w zielonych w ekwiwalencie. Często używa się nawet rosyjskiego skrótu u.je., jednostki umowne. I każdy wie, że chodzi o dolary. Koniec dygresji :).

Oczywiście statystyki mówiące o średnich pensjach w danym kraju bywają mylące. W Polsce taka średnia wynosi aktualnie 3741 złotych, chociaż mało kto tyle realnie zarabia. Aby osiągnąć taką średnią wystarczą wszak ubiegłoroczne zarobki jednego prezesa Banku Pekao i 173 szarych obywateli zarabiających po 1600 złotych minimalnej krajowej. Dlatego przyjrzymy się zarobkom w poszczególnych zawodach, bardziej miarodajnym niż niewiele mówiąca średnia, tyle że z marca, a nie z kwietnia.

Najlepszą fuchą na Białorusi są usługi w branży IT. Pracownik tej sfery gospodarki dostaje miesięcznie 12 214 200 rubli (4544 zł). I to by się zgadzało z moimi odczuciami. Najlepiej ubranych Białorusinów w najlepszych samochodach en masse widziałem w siedzibie Parku Wysokich Technologii na obrzeżach Mińska. Drugie miejsce – i tu być może niespodzianka – zajmują pracujący przy produkcji koksu i produktów ropopochodnych, jednego z najważniejszych towarów eksportowych, zarabiający 10 588 300 rubli (3939 zł).

Lepiej niż średnia zarabiają też górnicy, robotnicy zakładów chemicznych i metalurgicznych czy budowlanki. Relatywnie nieźle opłacani są kolejarze (7 023 700 rubli, 2613 zł). Lekarze zarabiają już gorzej, ale też lepiej niż przeciętna (5 801 400 rubli, 2158 zł). Mniej więcej tyle samo dostają wykładowcy wyższych uczelni oraz naukowcy.

Wśród słabiej opłacanych zawodów możemy znaleźć urzędników państwowych, dla których średnia wynosi 4 826 000 rubli (1726 zł), czyli mniej więcej równowartość średniej krajowej. Między 4 mln a 5 mln rubli otrzymują też robotnicy mniej sztandarowych działów przemysłu, jak produkcja drewna czy przyrządów optycznych, oraz pracujący w handlu (w przeciwieństwie do Polski sprzedawcy nie są więc na dole hierarchii płacowej). Mniej powodów do zadowolenia mają nauczyciele (3 821 600 rubli, 1422 zł), kelnerzy i hotelarze (traktowani łącznie ze średnią 3 444 300 rubli, 1281 zł), rolnicy i rybacy (3 367 700 rubli, 1253 zł), a na samym dnie hierarchii znajdziemy pracowników opieki społecznej, którzy mogą liczyć jedynie na 2 800 400 rubli (1042 zł).

Najbiedniejsi są ludzie starsi ze średnią emeryturą rzędu 1 966 800 rubli (732 zł). A wśród nich najniższą emeryturę dostaje... pierwszy szef niepodległej Białorusi Stanisłau Szuszkiewicz, który co miesiąc otrzymuje całe 3200 rubli (1,19 zł!). Specjalna emerytura dla niego jako byłego przewodniczącego Rady Najwyższej została ustalona na tym poziomie w 1997 roku, wówczas była zresztą całkiem przyzwoita, ale od tej pory, mimo hiperinflacji, nie była rewaloryzowana. Ot, taka mała zemsta władz za opozycyjne nastawienie Stanisłaua Stanisławawicza. Szuszkiewicz nie ukrywa, że taką kwotę traktuje jak policzek.

Znamy już nominalny rozmiar pensji, ale wciąż nie wiemy, co właściwie można za to kupić, to znaczy jaka jest wartość realna zarabianych pieniędzy. Do stwierdzenia prawdziwej siły nabywczej waluty często jest stosowany indeks Big Maca. Kanapka z sieci fast foodów wszędzie jest bowiem przyrządzana w ten sam sposób z prostych produktów, a zatem różnice w cenie mówią o realnej wartości danej waluty. Big Mac w Mińsku kosztuje 24 000 rubli (8,93 zł), a w Warszawie – 9,20 zł, czyli raptem 2,4 proc. więcej. Oznaczałoby to, że realna wartość białoruskiej średniej pensji wynosi w przeliczeniu nie 2350 zł, ale 2408 zł. Różnica niewielka.

Ale to też tylko półprawda. Po pierwsze dlatego, że McDonald's na Białorusi w przeciwieństwie do Polski nie jest wcale najtańszą knajpą. Po drugie zaś system gospodarczy na Białorusi z różnych powodów (wkrótce o tym napiszę, ale przede wszystkim dzięki rosyjskim dotacjom energetycznym) charakteryzuje się znacznie większym stopniem redystrybucji. Ludzie dostają dużo więcej dodatków, zasiłków i ukrytych bonusów w postaci np. dotowanych cen metra, gazet, prądu, gazu, kredytów na mieszkania itp. Dość powiedzieć, że jeszcze niedawno za przejazd metrem płaciło się 700 rubli (25 groszy), a teraz mińczanie dyskutują żywiołowo o oczekiwanej w lecie podwyżce do 2000 rubli (75 groszy). W Warszawie normalny bilet kosztuje 4,40 zł, a wpływy z kartoników pokrywają raptem 1/3 kosztów komunikacji.

Z kolei 1 kWh energii w taryfie socjalnej, czyli dla zużywających najmniej prądu, a więc z założenia najuboższych, kosztuje 382,4 rubla (14 groszy). Nie wiem, jak wy, ale ja za 1 kWh płacę w Warszawie 34 grosze. Mój znajomy, mieszkający z rodziną w centrum Mińska w trzypokojowym mieszkaniu, w lecie płaci za mieszkanie w sumie ok. 60 dolarów na miesiąc. W sezonie grzewczym rachunek rośnie czasem do 100 dolarów (czyli od 195 do 320 zł). Z kolei znajoma mieszkająca w kawalerce na przedmieściach (ale za kilka lat będzie miała metro, czyli wypisz wymaluj jak na Bemowie), pisze, że rachunki wahają się dość znacznie, od 110 tys. do 400 tys. rubli (40 zł – 150 zł).

Dzięki dotacjom tańsze są też nowe mieszkania. Z tzw. dziarżpadtrymką, państwowym wsparciem dla rodzin kupujących swój kąt w stolicy, średnia cena metra kwadratowego spada do 3,7 mln rubli (1380 zł) (a jeśli komuś po wzięciu kredytu urodzi się trzecie dziecko – państwo spłaca w imieniu rodziny 75 proc. pozostałego do spłaty zadłużenia). Tego typu mieszkania standardem i solidnością wykonania przypominają polskie budownictwo początku lat 90. Bez rewelacji, ale da się żyć. Mniej się opłaca wynająć mieszkanie – na stronie Twoja stolica nie znalazłem nic tańszego niż 250 dolarów (810 złotych) za miesiąc (w tym przypadku nikt ceny w rublach nie podaje) przy umeblowanym mieszkaniu w złym stanie technicznym na krańcach Mińska.

Do usług komunalnych państwo dopłaca 60 proc., czego efektem są niższe czynsze i opłaty za mieszkania. Niska jest akcyza na benzynę, a jeśli dodać do tego preferencyjne ceny rosyjskiej ropy, na stacji zapłacimy za litr etyliny 95 (paliwa o większej liczbie oktanów praktycznie się nie spotyka) 7800 rubli (2,90 zł), czyli niemal dwukrotnie taniej niż w Polsce. Niższe są też podatki: PIT jest prawie liniowy i wynosi zaledwie 12 proc. Prawie, bo przedsiębiorcy płacą 15 proc., a zatrudnieni w Parku Wysokich Technologii, w ramach promocji branży komputerowej, 9 proc. Nie ma kwoty wolnej. Towary i usługi są obłożone 20-proc. podatkiem VAT.

Podsumowując, białoruskie pensje nominalnie należą do najniższych nie tylko w Europie, ale także na przestrzeni WNP. W Mińsku zarabia się (dane za ubiegły rok) trzykrotnie mniej niż w Moskwie, o 1/3 mniej niż w Baku i nieznacznie mniej niż w Kijowie. Mniej zasobne portfele mają za to mieszkańcy Erywania i Kiszyniowa. O poziomie życia wiele też mówi odsetek dochodów przeznaczonych na jedzenie. Co do zasady im więcej się na nie wydaje, tym uboższe jest społeczeństwo. Białorusini wydają na żywność ponad 40 proc. dochodów. Polacy – 18 proc. Ceny jedzenia za Bugiem są porównywalne do polskich, a w przypadku niektórych towarów, jak mięso, nawet wyższe.

Fot. Nacyjanalny Statystyczny Kamitet Respubliki Biełaruś.

piątek, 24 maja 2013, mpotocki
© by Michał Potocki. Białoruś Błękitnooka | Міхал Патоцкі. Беларусь Сінявокая | Михал Потоцкий. Беларусь синеокая | Michał Potocki. Blue-Eyed Belarus | Michał Potocki. Blauäugige Belarus | Міхал Потоцький. Білорусь синьоока 2013

ZOSTAŃ FANEM NA FACEBOOKU

Polecane wpisy

Komentarze
2014/03/01 06:14:39
Gówno prawda.
-
mpotocki
2014/03/04 21:36:29
Bardzo merytoryczna uwaga. A co konkretnie?
-
Gość: marcus, *.play-internet.pl
2014/04/15 19:36:15
Bardzo fajny artykuł, lepszy niż statystyka GUS.
-
Gość: jureczek, *.dynamic.pppoe.mgts.by
2014/04/29 12:16:54
Super.. tylko jakoś nie pokrywa się to z realiami. Jeżdżę po Białorusi , znam tu trochę osób i żadne z nich nie zarabia tak jak podają te statystyki. Pracownik techniczny zakładu : 2,6mln, recepcjonistka w hotelu 2.5mln, sprzedawczyni w sklepie spożywczym : 2,3mln ( choć za ten wieczny brak uśmiechu i traktowanie klientów z "górki" sam nie dał bym więcej.
-
Gość: jak to, *.access.telenet.be
2014/12/06 18:23:12
"W Mińsku zarabia się (dane za ubiegły rok) trzykrotnie mniej niż w Moskwie, o 1/3 mniej niż w Baku i nieznacznie mniej niż w Kijowie." - Jeszcze przed powstaniem tego artykułu pojawił się artykuł, że w Mińsku zarabiało się o 100 $ więcej niż w Kijowie już na początku 2013. Oto stosowny link: newsradio.com.ua/2013_04_03/Serednja-zarplata-v-Minsku-vishha-n-zh-u-Ki-v-of-c-jn-dan-z-B-lorus/
-
Gość: jak to, *.access.telenet.be
2014/12/06 18:29:06
Przepraszam, literówkę zrobiłem w linku. Powinno być: newsradio.com.ua/2013_04_03/Serednja-zarplata-v-M-nsku-vishha-n-zh-u-Ki-v-of-c-jn-dan-z-B-lorus/
-
Gość: jak to, *.access.telenet.be
2014/12/06 21:59:50
A to wersja rosyjsko języczna: newsradio.com.ua/rus/2013_04_03/Srednjaja-zarplata-v-Minske-vishe-chem-v-Kieve-oficialnie-dannie-iz-Belarusi/
-
Gość: , *.internetdsl.tpnet.pl
2015/03/27 13:09:48
Co to za kretyn pisze ? W Polsce na jedzenie wydaje się 18%. Jakieś brednie.
-
mpotocki
2015/07/17 17:08:58
@ixd90.internetdsl.tpnet.pl

To są oficjalne dane Eurostatu. I kto tu teraz wyszedł na kretyna? Jak zwykle tchórz-anonim, który nie ma nawet odwagi, żeby się podpisać :).

ec.europa.eu/eurostat/tgm/table.do?tab=table&plugin=1&language=en&pcode=tsdpc520
Flag Counter Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...