Skoro Białoruś jest błękitnooka, to blog nie może być czarno-biały. Białoruski dziennik Michała Potockiego.
Blog > Komentarze do wpisu

Po co Rosji Białoruś

Ośrodek Studiów WschodnichRosja ma czas, nie spieszy jej się. Niczym boa dusiciel próbuje uniemożliwić wyrwanie się Białorusi z jej strefy wpływów, usiłując wymusić przekazanie najważniejszych przedsiębiorstw, zintegrowanie gospodarcze, uległość polityczną i podległość militarną. Alaksandar Łukaszenka próbuje co prawda stawiać opór, a po 2011 roku presja Moskwy jest wywierana przede wszystkim na Ukrainę, ale zegar tyka. Zdjęcie szarej – a i tej zupełniej jawnej – sieci rosyjskich powiązań na Białorusi przedstawia Ośrodek Studiów Wschodnich w najnowszym raporcie pt. Wsparcie drogą podporządkowania. Rosja wobec Białorusi autorstwa Agaty Wierzbowskiej-Miazgi.

Po co w ogóle Rosjanie inwestują miliardy dolarów dotacji (zniżki na ropę i gaz, przymykanie oczu na łamanie zasad Unii Celnej) i kredytów na utrzymanie sprawiającego jej kłopoty przywódcy? Białoruś zajmuje na mapie interesów Kremla znacznie bardziej eksponowane miejsce niż na mapie geograficznej świata. To jedyny europejski kraj postsowiecki, który uczestniczy w niemal wszystkich rosyjskich inicjatywach integracyjnych. Bez Mińska Rosja byłaby skazana na Kirgistan czy Armenię, a to jednak nie ten format, przy całym szacunku dla obu wymienionych państw.

Wroga Białoruś zagrażałaby też samym obywatelom Federacji Rosyjskiej. To przez jej terytorium dostarczany jest prąd dla trzech rosyjskich obwodów: briańskiego, kaliningradzkiego i pskowskiego, zamieszkanych w sumie przez prawie 3 mln ludzi. To przez nią w końcu na Zachód zmierza 25 proc. sprzedawanego tam gazu, 32 proc. ropy i 30 proc. wymiany towarowej. Z kolei wysoki stopień zintegrowania białoruskich sił zbrojnych daje Moskwie pewność obrony przez ewentualnym zagrożeniem silnie zmilitaryzowanego obwodu kaliningradzkiego. Właśnie scenariusze wojny o Kaliningrad były ćwiczone na gigantycznych manewrach Zapad-2010.

Kreml konsekwentnie od lat dąży do zwiększania kontroli nad poszczególnymi sferami funkcjonowania państwa białoruskiego. Aktywnie rozbudowując odziedziczone po ZSRR powiązania łączące oba kraje, Rosja stworzyła system zależności, który daje jej istotny wpływ na najważniejsze procesy na Białorusi.

– pisze Wierzbowska-Miazga. I co jej się do tej pory udało? Udało się choćby wykupić Biełtranshaz, czyli praktycznie całą sieć przesyłową gazu. Udało się włączyć Białoruś do Unii Celnej, czyli de facto podporządkować kraj własnym interesom handlowym i wymusić (przynajmniej w teorii) stosowanie zasad Światowej Organizacji Handlu, choć Mińsk jej członkiem nie jest. Udało się przejąć kontrolę nad znaczną częścią systemu bankowego i nie dopuścić do energetycznego uniezależnienia się Białorusi od rosyjskich dostaw.

Niemniej istotne jest jednak to, czego się Rosjanom do tej pory nie udało. Na liście firm, na które Rosjanie mają chrapkę, od lat pozostają najwięksi eksporterzy: wydobywca soli potasowych Biełaruśkalij, o którym pisałem tutaj, rafinerie w Mozyrzu i Nowopołocku, fabryki ciężarówek MAZ i traktorów BiełAZ czy chemiczne zakłady Hrodna-Azot. To wreszcie Biełpaliwahaz, którego przejęcie dałoby 100-proc. kontrolę nad przesyłem gazu. Nie udało się zmusić Łukaszenki do przyjęcia rosyjskiego rubla, co pozbawiłoby Mińsk kontroli nad polityką monetarną, a co za tym idzie – całą gospodarką. Nie udało się w końcu – i utrzymuję, że w najbliższej przyszłości się nie uda – utworzyć na białoruskim terenie pełnowartościowej rosyjskiej bazy wojskowej.

Wierzbowska-Miazga zauważa jeszcze jeden ważny, a rzadko podnoszony aspekt. Moskwa uwielbia oferować intratne posady byłym wysokim urzędnikom białoruskim. Na łamach Dziennika Gazety Prawnej pisałem o tym wielokrotnie:

Najświeższym tego typu przykładem jest Siarhiej Martynau. Do sierpnia pełnił funkcję szefa dyplomacji. W październiku oficjalnie został specjalnym przedstawicielem naftowej spółki RussNieft (nie mylić z Rosnieftem) na Białoruś. Choć RussNieft nie należy do państwa rosyjskiego, ale do oligarchy Michaiła Gucerijewa, nowa pozycja w CV Martynaua jest dobrym przykładem ogólnej tendencji. W Rosji karierę kontynuują m.in. byli: minister spraw wewnętrznych gen. Uładzimier Nawumau (państwowy koncern Rostiechnołogii), szef KGB gen. Leanid Jeryn (koleje RŻD), szef kontrwywiadu wojskowego gen. Faryd Kancerau i wiceszef KGB gen. Walery Kiez (obaj – Gazprombank). Dla naftowego Łukoilu pracuje z kolei nie tylko dawny wicepremier Walery Kokarau (cywil), ale i eksszef administracji Łukaszenki płk KGB Urał Łatypau.

pisałem w październiku 2012 roku. Ekspert OSW dodała do tej listy następujące nazwiska białoruskich byłych (większość, niestety, zapisując z błędami): ambasador w Moskwie Wasil Dauhalou i szef kolei Biełczyhunka Wiktar Rachmańko (obaj w Gazpromie), premier Uładzimier Jarmoszyn i dwaj wiceszefowie banku centralnego Pawał Kałaur (obaj Wnieszekonombank) oraz Wasil Maciuszeuski (BPS-Sbierbank), szef Biełaruśnafty Uładzimier Mulak (Łukoil), mohylewski gubernator Michaił Drażyn (RussNieft), szef bezpieki gen. por. Uładzimier Mackiewicz (Sowkomfłot; nie mylić ze znanym intelektualistą o tym samym nazwisku), doradca prezydenta Siarhiej Posachau (budowlany LenSpiecSMU). Robi wrażenie, prawda?

Celem zatrudniania przedstawicieli białoruskiej nomenklatury jest oczywiście w pierwszej kolejności reprezentacja interesów konkretnych firm rosyjskich. Należy jednak wziąć pod uwagę, że są to w większości koncerny państwowe, których interesy są zbieżne z założeniami polityki gospodarczej Kremla. Powstaje więc lobby na rzecz rosyjskich interesów gospodarczych. Nie można ponadto wykluczyć, że w przyszłości powiększająca się stale grupa reprezentantów rosyjskich interesów w białoruskim establishmencie może zostać wykorzystana do celów politycznych.

– tłumaczy autorka. Ja bym całkowicie odwrócił tę kolejność. To także (a może przede wszystkim) inwestycja w przyszłość. Zwraca uwagę przede wszystkim liczba siłowików wśród gastarbeiterów. Bezcenna wiedza i bezcenne kontakty, które przydadzą się, gdyby Rosja znalazła kandydata na bardziej uległego następcę Łukaszenki.

A ponieważ scenariusz przewrotu pałacowego jest bardziej prawdopodobny niż sukces opozycji czy ludowa rewolucja (choć najbardziej prawdopodobne jest długie trwanie reżimu), rosyjskie kontakty wśród niej nie są już tak silne. Owszem, w pewnych okresach Rosjanie wspierali (albo chociaż dawali zgodę na wsparcie ze strony własnego biznesu) komunistów Siarhieja Kalakina, liberałów Anatola Labiedźki czy ruchu Mów Prawdę! Uładzimiera Niaklajeua. Ale to tak bardziej pro forma, żeby trzymać rękę na pulsie i dla zasady straszyć białoruskiego prezydenta.

Fot. Ośrodek Studiów Wschodnich.

piątek, 10 maja 2013, mpotocki
© by Michał Potocki. Białoruś Błękitnooka | Міхал Патоцкі. Беларусь Сінявокая | Михал Потоцкий. Беларусь синеокая | Michał Potocki. Blue-Eyed Belarus | Michał Potocki. Blauäugige Belarus | Міхал Потоцький. Білорусь синьоока 2013

ZOSTAŃ FANEM NA FACEBOOKU

Polecane wpisy

Flag Counter Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...