Skoro Białoruś jest błękitnooka, to blog nie może być czarno-biały. Białoruski dziennik Michała Potockiego.
Blog > Komentarze do wpisu

Jak to jest z tą dyktaturą

Alaksandar ŁukaszenkaW Polsce pokutuje przekonanie, że Białoruś jest jakąś mieszanką Korei Północnej ze Związkiem Sowieckim. Czas rozprawić się z mitem i pokazać, gdzie dokładnie na mapie dyktatur ten kraj się znajduje.

Czytałem właśnie pewien tekst o Turkmenistanie, obok państwa Kim Jong-una chyba najbardziej kuriozalnym reżimie na świecie. Jeden z komentarzy pod spodem głosił, iż w tym państwie jest tak straszna dyktatura, że może być chyba porównywana z białoruską. Celowo nie podaję tytułu tekstu ani źródła, nie chodzi mi o nasyłanie na komentatora hejterów, bo to żadna hańba czegoś nie wiedzieć. Ale połączyłem sobie w myślach treść opinii z opowieścią pewnego mieszkającego w Polsce Białorusina, któremu zdarzyło się odpowiadać na pytania, czy u siebie miał internet, albo jakim cudem zdobył paszport.

Wydawać by się mogło, że dyktatura dyktaturze podobna. W rankingach Freedom House, oceniających poziom przestrzegania praw obywatelskich, Białoruś od zawsze, na równi z Chinami i Kubą, otrzymuje ogólną notę 6,5 w siedmiostopniowej skali, gdzie 7 to Turkmenistan czy Korea Północna. W przypadku praw politycznych jest to dokładnie 7. Otóż trzeba sobie jasno powiedzieć, że jeśli w jakimkolwiek rankingu wychodzi, iż sytuacja w Mińsku jest dokładnie albo prawie dokładnie taka jak w Pjongjangu czy Pekinie, to znaczy że jego metodologia, choćby nawet była amerykańska, jest do bani i warto byłoby wymyślić nową. Ale po kolei.

Represje

Skoro dyktatura, to muszą być represje. Na Białorusi nigdy nie były one represjami masowymi, ślepymi. Nikt nie wsadza ludzi tysiącami do łagrów za żartowanie z władzy. Co najwyżej można mieć z tego powodu problemy w pracy. Represje są punktowe, dotyczą wyłącznie ludzi zaangażowanych w działalność opozycyjną. Najbardziej masowy charakter przybrały po wyborach w 2006 i 2010 roku, gdy do aresztów trafiło kilkaset osób. Obecnie na Białorusi wyroki odsiaduje kilkunastu więźniów politycznych. Nawet w kandydującej do UE Turcji jest ich więcej.

Co więcej, gdy już władze zdecydują się siłą rozpędzić jakąś manifestację, używają do tego pałek i siły fizycznej, a nie broni gładkolufowej, gazu czy armatek wodnych (choć te ostatnie metody milicjanci poznawali np. na szkoleniach organizowanych przez niemiecką policję), nie mówiąc o ostrej amunicji. Efektem są siniaki, połamane ręce, ale nie zabici, w przeciwieństwie do wydarzeń w Mołdawii czy Armenii, również uczestniczących w programie Partnerstwo Wschodnie.

Ofiary śmiertelne

W 1999 i 2000 roku zaginęły bez wieści cztery osoby, w tym dwóch popularnych polityków opozycji: eksszef komisji wyborczej Wiktar Hanczar i były szef MSW płk Jury Zacharanka. Najpewniej padły ofiarami szwadronów śmierci, które wcześniej w podobny sposób usunęły kilku wysoko postawionych mafiosów. Konto władz obciąża także śmierć kilku osób, które nękane przez różnych funkcjonariuszy popełniły samobójstwo.

Działalność polityczna

W przeciwieństwie do Chin czy Arabii Saudyjskiej, na Białorusi funkcjonują oficjalnie zarejestrowane, opozycyjne partie polityczne. Działają dwie prawicowe partie wywodzące się z Białoruskiego Frontu Ludowego, są liberałowie Anatola Labiedźki i postkomuniści Siarhieja Kalakina. Legalnie działa też ruch O Wolność Alaksandra Milinkiewicza. Oczywiście, partie te nie są mile widziane, jest problem z rejestracją nowych (Białoruska Chrześcijańska Demokracja od lat próbuje się zarejestrować), a stare miewają często kłopoty z najmem lokali czy znalezieniem drukarni.

Ale działają, mają siedziby, organizują zjazdy, uczestniczą (albo nie) w kampaniach wyborczych. Z drugiej strony wybory są fikcją, zwycięscy kandydaci są z góry znani, a z analiz statystycznych (np. rozkładu Gaussa) wynika, że ogłaszane wyniki nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Głosowania nie są więc podkręcane na sposób rosyjski, ale fałszowane od góry do dołu, a jeśli ktoś w ogóle liczy głosy, to tylko po to, by władza znała realną skalę swojej popularności.

Bardziej ryzykowna jest działalność w imieniu organizacji niezarejestrowanej (czyli np. BChD), za co grozi odpowiedzialność karna. Faktycznie jednak od 2009 roku nikogo z artykułu 193.1 kk nie skazano. Chociaż w czerwcu wytoczono z niego sprawę Alaksiejowi Szczudrynowi, który z pobudek religijnych zorganizował, bez żadnych zgód, w małej wsi niedaleko Grodna przytułek dla bezdomnych.

Media

Opozycyjne gazety (Nasza niwa, Narodnaja wola i Swobodnyje nowosti plus) od końca 2008 roku, gdy wróciły do państwowej dystrybucji, można dostać w każdym kiosku w Mińsku. Na prowincji jest z tym oczywiście gorzej. Ich dziennikarze mają problemy z dotarciem do informacji, bywają wsadzani do aresztów, a same gazety muszą się drukować po zawyżonych cenach. Ale funkcjonują. Można też sobie zainstalować talerz i odbierać nadający z Polski Biełsat. Ostatnio pojawiły się informacje o możliwym zakazie instalowania anten satelitarnych, ale szybko się okazało, że zakaz miałby dotyczyć jedynie fasad bloków stojących przy głównych ulicach i w zasadzie nie wiadomo, co to dokładnie znaczy ani jak miałby być on egzekwowany.

Internet

Internet jest śledzony przez służbę o nazwie Centrum Operacyjno-Analityczne, podporządkowane ludziom prezydenckiego syna Wiktara Łukaszenki. Ale przynajmniej od czasu Edwarda Snowdena wiemy, że tym samym zajmują się też służby państw demokratycznych. Co do zasady sieć nie jest natomiast blokowana ani nie ogranicza się dostępu do konkretnych stron, jak Facebook, YouTube czy Twitter (w przeciwieństwie do Chin czy niektórych państw islamskich). Internet odłącza się jedynie czasami, np. w wieczór wyborczy, by utrudnić opozycji organizowanie się. W budynkach użyteczności publicznej bywają z kolei blokowane strony antyrządowych mediów. Ale w domu czy na własnej komórce każdy może surfować do woli.

Gospodarka

3/4 gospodarki jest nadal w rękach państwa, zaś robotnicy, by nie podskakiwali, są zatrudniani na roczne, a najwyżej trzyletnie kontrakty. Ale jeśli ktoś chce się sprawdzać biznesie, droga wolna. Rejestracja firmy jest prostsza niż w Polsce, podatki są relatywnie niskie, jedynie liczba rozmaitych instytucji kontrolnych (i groźba wpadnięcia w oko jakiemuś pazernemu kadebiście) potrafi odstraszyć mniej odważnych.

Życie religijne

Kościoły wypracowały z władzami swoisty modus vivendi oparty na biblijnej zasadzie apodote oun ta Kaisaros Kaisari kai ta tou Theou to Theo (oddawajcież tedy, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest Bożego, Bogu). W przeciwieństwie do państw muzułmańskich czy komunistycznych nie ma barier dla wyznawania ani głoszenia wiary bądź ateizmu. W zamian Kościoły nie krytykują specjalnie systemu. Problemy miewają za to niektóre nowe odłamy protestantyzmu, jak kościół Nowe Życie.

***

Nie mam zamiaru bronić systemu politycznego Białorusi, zwłaszcza że nie chce go bronić nawet szereg funkcjonariuszy reżimu średnio-wyższego szczebla (oczywiście nieoficjalnie). Ale Białoruś nie jest krwawą dyktaturą typu Korei Północnej. Być może Alaksandar Łukaszenka po prostu nie musiał brać za twarz współobywateli, bo wystarczyły punktowe represje, by zastraszyć resztę.

A być może – tego nie wiemy, choć niewykluczone, że kiedyś się dowiemy – nie chciał, tak jak prezydent Ukrainy Łeonid Kuczma, który podczas pomarańczowej rewolucji nie zdecydował się na wysłanie czołgów na ulice, bo w przeciwieństwie do Jaruzelskiego nie chciał przejść do historii jako ten, który przelał krew rodaków.

Przede wszystkim warto natomiast zachować rozsądek w ocenach. Przesada nie dodaje wiarygodności jej głosicielom.

Fot. Wikimedia Commons, PD.

piątek, 12 lipca 2013, mpotocki
© by Michał Potocki. Białoruś Błękitnooka | Міхал Патоцкі. Беларусь Сінявокая | Михал Потоцкий. Беларусь синеокая | Michał Potocki. Blue-Eyed Belarus | Michał Potocki. Blauäugige Belarus | Міхал Потоцький. Білорусь синьоока 2013

ZOSTAŃ FANEM NA FACEBOOKU

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Joanna, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/07/14 21:11:49
Byłam na Białorusi i odnoszę wrażenie, że państwowa dekoracja sobie, a ludzie sobie. Wyniosłam z tego Kraju jak najlepsze wrażenia, spotkałam niesamowicie życzliwych ludzi i wiele dobra. Będę starała się tam wrócić. Już teraz mogę powiedzieć, że kocham Biqłorusinów!
-
Gość: italianskije kotły 5 let gwarancji, 178.23.107.*
2014/01/07 19:32:02
Lato 2013 - celem doświadczenia wznoszę toast na cześć A.R.Ł. Miejscowi (żadni tam opozycjoniści) odstawiają (!) szklanki. W drugim miejscu - to samo. Już wiem co pospolity białorus mysli o baćce - co nie znaczy że chce zmiany. Boi się. Widzi co się dzieje z pospolitym ludem w Rosji czy na Ukrainie.
-
Gość: wlodek, 89.204.154.*
2014/01/18 11:27:20
tam zadnej dyktatury nie ma tylko czasamo kogos pobija do lasu wywioza
jak ktos cicho siedzi problemow nie robia mala krytka wladzy jest dopuszczalna bez konsekwencji, sowieckie sluzby skupiaja sie na inwigilowaniu sasiedniej polski wysylajac tam setki jak juz nie tysiace umoczonych ludzi, nawet jak jestes czysty to tak zrobia z toba z twoja rodzina ze lojalke podpiszesz i na spotkaniu z oficerem prowadzacym wszystko powiesz, od kilku lat tak tam jest, skupiaja sie glownie na kontrolowaniu wlasnej diaspory plus inwigilacja roznych instytucji w polsce, czasami mam wrazenie ze w minsku wiedza lepiej co sie dzieje w polsce niz w warszawie
-
mpotocki
2014/07/21 22:25:46
Cóż, ja z kolei mam wrażenie, że jeśli czasem kogoś wywiozą do lasu, a problemów nie mają tylko ci, co siedzą cicho, to to się właśnie nazywa dyktatura...
-
danekstraszynski
2014/07/22 01:08:19
Ciekawe.
Flag Counter Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...