Skoro Białoruś jest błękitnooka, to blog nie może być czarno-biały. Białoruski dziennik Michała Potockiego.
Blog > Komentarze do wpisu

Jak czytać rozmowę z Makiejem

Uładzimier MakiejNa łamach Dziennika Gazety Prawnej opublikowałem dzisiaj rozmowę z białoruskim ministrem spraw zagranicznych Uładzimierem Makiejem. To pierwsza rozmowa z tak wysoko postawionym białoruskim urzędnikiem w polskich mediach co najmniej od czasu załamania relacji Mińska z Zachodem po 19 grudnia 2010 roku. A zarazem pierwsza rozmowa Makieja z zachodnią prasą, odkąd w ubiegłym roku przesiadł się z fotela szefa administracji prezydenta na krzesło szefa dyplomacji. Innymi słowy duża rzecz.

Link do pełnej wersji rozmowy w wersji polskiej (Dziennik.pl).
Спасылка на поўную беларускамоўную вэрсыю інтэрв'ю (Наша Ніва).
Ссылка на полную русскоязычную версию интервью (МИД РБ).

A ponieważ ministrowie dyplomacji, a już zwłaszcza z państw tego regionu świata, zazwyczaj wypowiadają się dość enigmatycznie, na blogu postaram się zwrócić uwagę na kluczowe, w moim rozumieniu, fragmenty rozmowy.

Oczekiwanie Białorusi jest proste: Zachód powinien przestać wtrącać się w polityczny ład nad Świsłoczą, a zatem nie nazywać Mińsk dyktaturą, nie krytykować za łamanie zasad demokracji, nie upominać się o więźniów politycznych, a przede wszystkim zdjąć z Mińska przywrócone po 2010 roku sankcje:

Oczywiście (więźniowie polityczni – red.) to przeszkoda w odnawianiu dialogu z UE, skoro UE przedstawia tę kwestię jako główne oczekiwanie pod naszym adresem. My uważamy zaś, że główny problem polega na tym, że wprowadzono wobec nas sankcje. Skoro nie potrafimy dzisiaj rozwiązać obu tych problemów, choć w bliskiej przyszłości powinniśmy je rozwiązać, pracujmy wspólnie w tych sferach, gdzie jest to możliwe.

Bez ustępstw politycznych nie ma mowy ani o ratyfikowaniu umowy o małym ruchu granicznym, ani też o rozwiązaniu sprawy podziału Związku Polaków na Białorusi na popierany przez Warszawę i popierany przez Mińsk. Są jednak również takie kwestie, o których możemy rozmawiać już dzisiaj.

Pierwsza sprawa to ochrona granicy z Polską przed zalewem nielegalnych imigrantów. Białoruskie władze po ochłodzeniu relacji z Zachodem zasugerowały, by pogranicznicy mniej gorliwie traktowały kwestię pilnowania granic. W efekcie nasza straż graniczna ma znacznie więcej pracy. Oto, co w tej sprawie zadeklarował minister Makiej:

Nie powiedziałbym, że zmiękczyliśmy reżim graniczny, to nieprawda. Ale Białoruś bierze na siebie ogromne zobowiązania finansowe związane z ochroną granic. Nie jest tajemnicą, że liczba migrantów chcących przez Białoruś dostać się do UE szybko rośnie. Zatrzymujemy setki, a czasem nawet tysiące ludzi miesięcznie. Nasz wkład w zapewnienie Europie bezpieczeństwa od handlarzy ludźmi czy przewoźników narkotyków jest znaczny. Nie chciałbym się zajmować wzajemnymi oskarżeniami. Poprosiłbym za to pograniczników z obu stron, by zasiedli do rozmów na temat, jak lepiej zabezpieczyć granicę.

A zatem możemy rozmawiać, o ile Unia pomoże finansować ochronę granic. Sprawa jak najbardziej do przedyskutowania, zwłaszcza że w ramach Partnerstwa Wschodniego są instrumenty służące modernizacji infrastruktury granicznej, z których zresztą Białoruś już korzystała.

Druga sprawa to białoruska lista katyńska. Mińsk do tej pory twierdził, że nic takiego w jego archiwach nie istnieje. Tymczasem jednak wciąż żyją małżonkowie i dzieci Polaków pomordowanych na obszarze dzisiejszej Białorusi w czasach stalinowskich. Warszawa ma moralny obowiązek, by zrobić wszystko, żeby ci ludzie poznali miejsce kaźni ich bliskich. Zapytałem ministra, czy widziałby szansę na utworzenie komisji historyków, która spróbowałaby wspólnie poszperać w białoruskich archiwach. W końcu Białorusini również padali ofiarą stalinowskich siepaczy, a niepodległa Białoruś za zbrodnie lat sowieckich nie odpowiada.

Biorąc pod uwagę wrażliwość tej kwestii, przypomnę, że prezydent Białorusi kilka lat temu wydał polecenie przeanalizowania archiwów pod tym kątem. W naszych archiwach listy katyńskiej nie ma. Z drugiej strony w Niemczech odnaleziono właśnie obrazy zrabowane z Polski. Może więc i ta lista gdzieś się zapodziała. Współpraca uniwersytetów, połączona z badaniem naszego wspólnego dziedzictwa historycznego, w tym wrażliwych elementów naszej historii, jest jak najbardziej do pomyślenia. Najważniejsze, by nie mieszać historii z polityką. Nie odrzuciłbym takiej propozycji, gdyby się pojawiła.

Czyli listy katyńskiej nie mamy, ale kto wie, czy nie moglibyśmy jej poszukać, a może i znaleźć, o ile powstaną ku temu odpowiednie warunki. Kolejny ruch należy więc do naszej dyplomacji: warto pójść tropem tych słów Uładzimiera Makieja. Zgodnie z prawem międzynarodowym każda publiczna deklaracja szefa dyplomacji tworzy zobowiązanie. Polska powinna zatem wybadać, na jakich warunkach Mińsk mógłby się zgodzić na powstanie takiej komisji. Coś za coś, jak w biznesie.

Trzecia kwestia to polskie inwestycje na Białorusi. Oczywiście w tamtejszych warunkach wszystko i tak zależy od najwyższego szczebla politycznego i poziomu naszych wzajemnych relacji. Bez odwilży na otwarte na oścież drzwi dla naszego biznesu liczyć nie możemy. Ale wczytajmy się uważnie w te dwa zdania:

Jesteśmy gotowi, by sprzyjać wspólnym projektom. Niestety, przez ostatnie dwa, trzy lata instytucjonalne formy współpracy gospodarczej nie działają tak, jak byśmy chcieli.

Czyli mogłyby działać lepiej. A formy współpracy, o których mówi Makiej, to np. wspólne komisje działające w ramach resortów gospodarki obu państw. Kolejny trop do podjęcia. Czy Warszawie uda się je podjąć i wykorzystać dla dobra naszych własnych interesów, zobaczymy. Ja na pewno będę tę kwestię śledził.

Fot. Ministerstwa Zamieżnych Sprawau Respubliki Biełaruś.

środa, 20 listopada 2013, mpotocki
© by Michał Potocki. Białoruś Błękitnooka | Міхал Патоцкі. Беларусь Сінявокая | Михал Потоцкий. Беларусь синеокая | Michał Potocki. Blue-Eyed Belarus | Michał Potocki. Blauäugige Belarus | Міхал Потоцький. Білорусь синьоока 2013

ZOSTAŃ FANEM NA FACEBOOKU

Polecane wpisy

Flag Counter Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...