Skoro Białoruś jest błękitnooka, to blog nie może być czarno-biały. Białoruski dziennik Michała Potockiego.
Blog > Komentarze do wpisu

Dziesięciu ekskandydatów

Uładzimier Niaklajeu19 grudnia upływają dokładnie trzy lata, odkąd władze postanowiły brutalnie zakończyć proces liberalizacji, a zarazem odwilży w relacjach z Zachodem, i spacyfikować powyborcze protesty opozycji. Dzisiaj pokrótce przyjrzymy się powyborczym losom dziesięciu ówczesnych kandydatów na prezydenta. Ich życiorysy to pełne spektrum losów Białorusinów. Kolejność alfabetyczna.

Wiktar Ciareszczanka od początku był uznawany za łukaszenkowskiego sparingpartnera. Tacy ludzie startują na wypadek, gdyby kandydaci opozycji się wycofali z głosowania, żeby nie pozostawić prezydenta w charakterze jedynego kandydata i dać złudzenie wyboru. Dawniej tradycyjnym sparingpartnerem był szef liberalnych demokratów Siarhiej Hajdukiewicz. W trakcie kampanii wyborczej Ciareszczanka, szef rady Stowarzyszenia Małej i Średniej Przedsiębiorczości, specjalnie władz nie krytykował. W Płoszczy, jak na Białorusi nazywa się tego typu protesty, udziału nie brał, po wyborach za to publicznie się od niej odciął. Stanowisko zachował.

Ryhor Kastusiou, wówczas i obecnie wicelider prawicowej Partii BNF, jako jedyny z kandydatów opozycji nie został poddany większym represjom po wyborach (trafił do aresztu w noc wyborczą, jednak szybko został wypuszczony). Kastusiou prowadził dość umiarkowaną kampanię, po wyborach delikatnie odciął się od incydentu pod siedzibą rządu (według jednych – sprowokowanego przez specsłużby, według innych – małe grono zbyt krewkich protestujących), gdy w gmachu rozbito kilka szyb.

Alaksandar Łukaszenka pozostał prezydentem państwa.

Aleś Michalewicz pozycjonował się jako kandydat środka, gotowy do rozmów z władzami. Nie brał udziału w organizowaniu Płoszczy, choć przyszedł na nią jako szeregowy uczestnik. Mimo to został poddany represjom. Przez miesiąc siedział w areszcie KDB, torturowany podpisał deklarację o współpracy ze służbami. W lutym 2011 r., po wyjściu na wolność (miał odpowiadać z wolnej stopy), ujawnił całą sprawę na konferencji prasowej, po czym uciekł z kraju. Obecnie pracuje w prywatnej firmie w Polsce. Na Białorusi wciąż grozi mu więzienie.

Uładzimier Niaklajeu (na zdjęciu powyżej) został pobity do nieprzytomności 19 grudnia jako pierwszy, jeszcze przed zamknięciem urn do głosowania, po czym został porwany ze szpitala, ludzie po cywilnemu wyciągnęli go na kołdrze. Przez kilka dni nikt nie wiedział, gdzie jest. Ostatecznie poeta i lider ruchu Mów Prawdę! znalazł się w areszcie domowym. Skazany na dwa lata więzienia z warunkowym odroczeniem kary. Kontynuuje działalność polityczną.

Jarasłau Ramanczuk, liberalny ekonomista, wiceszef Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, złamany przez służby, nazajutrz po wyborach wystąpił z kompromitującym oświadczeniem potępiającym kolegów z opozycji. W rezultacie został wyrzucony z partii i przez wielu okrzyknięty zdrajcą. Dzisiaj nie uczestniczy w polityce, skupia się na działalności naukowej i publicystycznej. Pozostaje szefem białoruskiego Centrum im. Ludwiga von Misesa.

Wital Rymaszeuski, wiceszef niezarejestrowanej Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji. Podobnie jak Niaklajeu, pewien czas spędził w areszcie, po czym dostał dwa lata z warunkowym odroczeniem kary.

Andrej Sańnikau, lider Europejskiej Białorusi i najpopularniejszy wówczas polityk opozycyjny. Także dlatego ten były wiceszef MSZ, doświadczony dyplomata, dostał jeden z najcięższych wyroków: pięć lat bezwzględnego więzienia. Za kratkami torturowany, ostatecznie podpisał prośbę do Łukaszenki o ułaskawienie. Na wolność z łagru wyszedł 14 kwietnia 2012 roku. Wyjechał z kraju, mieszka między Londynem a Warszawą.

Mikoła Statkiewicz, najdzielniejszy z dzielnych. Kandydat jednej z kilku partii socjaldemokratycznych, dawny wojskowy. Mimo brutalnych nacisków nigdy nie podpisał prośby o ułaskawienie. Nie dał złamać, zresztą już wcześniej dał się poznać jako jeden z najtwardszych fighterów opozycji. Wciąż odsiaduje wyrok sześciu lat łagru.

Dźmitry Wus, wcześniej człowiek zupełnie nieznany, pozbawiony charyzmy prywatny przedsiębiorca, także przez opozycję traktowany z przymrużeniem oka. Szacunek zdobył postawą podczas procesu, dostał pięć i pół roku więzienia, wyszedł na wolność 1 października 2011 roku. Pokazowa zemsta na przedstawicielu biznesu. Biznes ma być lojalny, a nie bawić się w opozycję.

Grudniowe wydarzenia złamały opozycji kręgosłup, wielu działaczy wyemigrowało, inni zrezygnowali z działalności politycznej. Apatia społeczne jeszcze bardziej wzrosła, rozczarowanie było ogromne. Opozycja skupiła się na pomocy więźniom politycznym, dekabrystom, których liczba przejściowo wzrosła do kilkudziesięciu. Do dzisiaj Białoruś odczuwa skutki 19 grudnia, w postaci zamrożenia relacji z Zachodem (obecnie stopniowo są odnawiane) i dwóch dekabrystów wciąż pozostających w łagrach (Statkiewicz i działacz Młodego Frontu Eduard Łobau).

Poniżej można obejrzeć bardzo dobry film Kaciaryny Kibalczycz o Płoszczy 2010 roku. Białoruskie marzenie z polskimi napisami.


Fot. alaksiej.lavoncyk, Wikimedia Commons (Creative Commons Attribution 3.0 Unported).

czwartek, 19 grudnia 2013, mpotocki
© by Michał Potocki. Białoruś Błękitnooka | Міхал Патоцкі. Беларусь Сінявокая | Михал Потоцкий. Беларусь синеокая | Michał Potocki. Blue-Eyed Belarus | Michał Potocki. Blauäugige Belarus | Міхал Потоцький. Білорусь синьоока 2013

ZOSTAŃ FANEM NA FACEBOOKU

Polecane wpisy

Flag Counter Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...