Skoro Białoruś jest błękitnooka, to blog nie może być czarno-biały. Białoruski dziennik Michała Potockiego.

Historia

wtorek, 29 października 2013

Focus HistoriaCzłowiek, który wedle oficjalnej wersji wydarzeń niemal dokładnie 50 lat temu oddał śmiertelny strzał w stronę prezydenta USA Johna Kennedy'ego, przez prawie trzy lata mieszkał w Mińsku. O tym, co Lee Harvey Oswald tam robił, gdzie mieszkał, jak żył, w jakich okolicznościach poznał żonę i czy w ogóle cieszył się powodzeniem u Białorusinek, możecie przeczytać w najnowszym numerze miesięcznika Focus Historia. Magazyn opublikował moją rozmowę z dyrektorem Radyja Swaboda, autorem książki Śled matylka. Oswald u Miensku Alaksandrem Łukaszukiem. Zapraszam do kiosków :).

Dzisiaj na zaostrzenie apetytu kilka smaczków. O tym, dlaczego w ogóle młody Amerykanin w samym środku zimnej wojny trafił do Związku Sowieckiego:

Motywowała go ideologia. Jako nastolatek Lee zbliżył się do idei całkowitego sprzeciwu wobec amerykańskich porządków. A alternatywa była jasna: albo Ameryka i kapitalizm, albo ZSRR i komunizm (...). W pewnym momencie zaczął przygotowania do wyjazdu, nic nikomu nie mówiąc, nawet bratu czy matce. Kupił bilety na statek i popłynął do Europy. Przez Francję i Wielką Brytanię trafił do Finlandii. Tam wykupił pięciodniową wycieczkę do ZSRR i na turystycznej wizie przyjechał do Moskwy w październiku 1959 roku.

O znajomości ze Stanisłauem Szuszkiewiczem, późniejszym przywódcą niepodległej Białorusi, który uczył go rosyjskiego:

Stanisłau Szuszkiewicz był wówczas fizykiem pracującym w Akademii Nauk, a jeden z jego projektów badawczych był realizowany w laboratorium Haryzontu. Od sekretarza organizacji partyjnej w fabryce otrzymał zadanie poduczenia Oswalda rosyjskiego. Szuszkiewicz miał wyższe wykształcenie, znał się na pracy, którą Amerykanin miał wykonywać, a nawet trochę rozumiał po angielsku. Przy okazji polecono mu, by nie nawiązywać z Oswaldem prywatnych rozmów, tylko skupić się na tematach zawodowych.

O pracy, jakiej przysparzał funkcjonariuszom KGB:

Czasem zresztą ogłaszano alarm, np. gdy kupił sobie broń, a akurat zbiegło się to z wizytą Chruszczowa w Mińsku. Utworzono specjalną grupę, która chodziła za nim krok w krok, zachowały się raporty z wizyt Oswalda w sklepach spożywczych. Służby analizowały jego listy, pisały raporty na jego temat. Gdy zamieszkał z żoną, zainstalowano mu w mieszkaniu system podsłuchowy, a nawet kamery (...). KGB drobiazgowo go rozpracowywał, przy czym nigdy nie postawiono sobie zadania zwerbowania go. Raczej trzeba było się dowiedzieć, kim on jest.

Więcej nie mogę napisać, zapraszam do kiosków. Mogę się za to podzielić czymś od siebie. Oswald mieszkał w prestiżowym miejscu białoruskiej stolicy, w domu na skrzyżowaniu centralnej osi Mińska, praspektu Niezależnaści (w trakcie jego pobytu przemianowanego z praspektu Stalina na Leninski praspekt), i wul. Kamunistycznej.

Parę lat temu przez kilka dni pomieszkiwałem w sąsiednim budynku – to samo podwórko, ale inny adres. Można było się przez chwilę poczuć jak inwigilowany Oswald; ponieważ w tej samej okolicy przy okazji wyborów mieszkało tymczasowo (jak się później dowiedziałem) kilku ważnych działaczy Młodego Frontu, na podwórku dzień i noc dyżurowała nieoznakowana nyska ze smutnymi panami w środku. Oto miński dom Oswalda:

Dom Oswalda

Po drugiej strony ulicy znajduje się drewniany domek, w którym w 1898 roku odbył się pierwszy zjazd Rosyjskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, po latach przekształconej w komunistyczną. Autentyczny dom spalił się w czasie wojny, dzisiejsza wersja pochodzi z 1948 roku:

Dom I Zjazdu RSDRP

Za domkiem jest sporych rozmiarów park, przez który przepływa rzeka Świsłocz. Gdyby pójść w drugą stronę, po kilkuset metrach dochodzimy do stacji metra, niedaleko było też kino Mir, w którym Oswald był częstym gościem. Do pracy również daleko nie miał. Do fabryki sprzętu RTV/AGD Haryzont przy wul. Kujbyszewa jest raptem kilkanaście minut spacerem:

Haryzont

Fot. Facebook/F.Historia, Michał Potocki (x3).

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

GiedyminKontynuujemy rozważania o Wielkim Księstwie Litewskim. W poprzednim wpisie pisałem o jego prapoczątkach. Dzisiaj poświęcę kilka akapitów źródłom jego potęgi w czasach rządzącego w latach 1316–1341 wielkiego księcia Giedymina (biał. Hiedymin, lit. Gediminas), dziadka naszego Władysława Jagiełły (biał. Jahajła, lit. Jogaila).

Gdy obejmował rządy po swoim (chyba) bracie Witenesie (biał. Wicień, lit. Vytenis), do państwa należały ziemie o powierzchni jakichś 90 tys. km kw. Gdy umierał, panował nad terytorium trzyipółkrotnie większym. Giedymin nie czytał Henry'ego Kissingera, nie znał zasad prowadzenia polityki Charles'a-Maurice'a de Talleyranda, nie wpadł mu w ręce również Książę Niccoli Machiavellego. Zresztą nie umiał nawet pisać, listy w jego imieniu czasem pisali zaprzyjaźnieni mieszczanie z niemieckiej Rygi. A mimo to prowadził politykę, z której i dziś wiele można się nauczyć.

Przede wszystkim XIV-wieczny władca wiedział, że rządząc krajem położonym na równinie nie można sobie pozwolić na wojnę na dwa fronty. Jednocześnie zaś starał otoczyć swój kraj przyjaznym buforem, synów i córki wydając za okolicznych władców (Płock i Witebsk, Polska i Moskwa...). Wiedział zarazem, że w polityce nie ma przyjaciół, są jedynie interesy. Starał się trzymać blisko książąt mazowieckich, widząc w nich przeciwwagę dla najpoważniejszego zagrożenia w postaci Państwa Krzyżackiego, co nie przeszkodziło mu od czasu do czasu wyprawić się na Mazowsze w poszukiwaniu łupów.

Syna Lubarta (Lubart / Liubartas) ożenił z córką księcia halicko-włodzimierskiego, ale gdy państwo to popadło w tarapaty, nie wahał się dokonać jego rozbioru (ostatecznie zakończonego osiem lat po jego śmierci). To wówczas Litwa zajęła Podlasie i Wołyń, zaś w skład Polski weszły ziemia halicka i Chełmszczyzna. Nawet z Krzyżakami zdarzało mu się zawierać taktyczne sojusze.

Giedymin doskonale zdawał sobie przy okazji sprawę z tego, że rządząc państwem dwuetnosowym (narodów jeszcze wtedy nie było) i dwureligijnym (pogańscy Bałtowie i chrześcijańscy Słowianie), musi zachowywać równowagę między dwoma siłami. Sam, w przeciwieństwie do wielkiego poprzednika Mendoga (Mindouh / Mindaugas), był poganinem, ale chętnie fundował kościoły. Oficjalne dokumenty były potwierdzane na dwa sposoby.

Alaksandar Kraucewicz (Historyja Wialikaha Kniastwa Litouskaha. Ad paczatku haspadarstwa da karaleustwa Litwy i Rusi 1248–1341 h., Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Harodnia-Urocłau 2013) cytuje wyimek z umowy handlowej podpisanej w 1338 roku z Zakonem Inflanckim (filią Zakonu Krzyżackiego). Połock i Witebsk byli wówczas miastami zależnymi od Litwy, choć ze znacznym zakresem autonomii:

Pokój niniejszy został zawarty (...) za zgodą króla Litwy i jego dzieci i wszystkich jego bojarów, którzy własne obrzędy nad nim odprawili, i za zgodą biskupa Połocka, króla i miasta Połocka, i króla Witebska, i miasta Witebska, którzy wszyscy nad wspomnianym wyżej pokojem całowali krzyż.

Wiedział przy tym, że jego pogańska wiara jest dla Krzyżaków pretekstem do kontynuowania walki z Litwą. Dlatego najpierw obiecał papieżowi przyjęcie katolicyzmu, mając pod bokiem prawosławnych w znacznej części bojarów, po czym – gdy przybyli do niego wysłannicy Rzymu – wyparł się obietnicy, zwalając winę na pomyłkę tłumacza. Próbował, choć bez większego powodzenia, ściągnąć do kraju kolonistów, kupców i rzemieślników, z miast niemieckiej Hanzy.

Ostrze ekspansji skierował zaś na Wschód. O jej szczegółach mało wiadomo. Tak jak obecnie ówcześni dziennikarze (zwani kronikarzami) woleli pisać o wojnach, a znaczną część ziem Giedymin przyłączał w sposób pokojowy. Pod koniec jego panowania do WKL należało praktycznie całe terytorium obecnej Białorusi, poza jej południowo-wschodnim krańcem (okolice Mohylewa czy Mozyrza). Tutaj można zobaczyć, jak rosło terytorium wielkiego księstwa za czasów panowania Giedymina i jego syna Olgierda (Alhierd / Algirdas).

Fot. Maria Kałamajska-Saeed, Genealogia przez obrazy. Barokowa ikonografia rodu Sapiehów na tle staropolskich galerii portretowych, Warszawa 2006, Wikimedia Commons (PD).

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

PogońW dobrze przyjętym przez Was tekście o białoruskich hymnach, a także notce poświęconej białoruskim aspektom Wilna, sygnalizowałem problem, jaki historiografia państw regionu ma z Wielkim Księstwem Litewskim. Dzisiaj zajmiemy się nim trochę szerzej.

W skrócie litewscy historycy nie mają wątpliwości, że było to państwo, jak sama nazwa wskazuje, litewskie. Z kolei białoruska tradycja narodowa podkreśla, że skoro pierwszym językiem urzędowym WKL był staro(biało)ruski, a Słowianie stanowili większość jego mieszkańców, to i państwo powinno się uznać za praprzodka dzisiejszej Białorusi.

Klasyczną książką przedstawiającą w popularnej formie nacjonalistyczną wizję historii Białorusi, która w latach 90. wywołała u naszych sąsiadów niemałe zainteresowanie, jest 150 pytanniau i adkazau z historyi Biełarusi Iwana Sawierczanki i Źmiciera Sańki (moje wydanie: Nasza Buduczynia, Wilnia 2002). O powstaniu WKL, utożsamianym z początkiem panowania Mendoga (lit. Mindaugas / biał. Mindouh) w Nowogródku w latach 40. XIII wieku, dwaj autorzy piszą tak:

Mendog to białoruski książę, założyciel nowego białoruskiego państwa Wielkiego Księstwa Litewskiego (...). Walcząc o białoruskie interesy w regionie nadbałtyckim, który od dawna był pod naszym protektoratem, około 1246 roku ruszył na pomoc Kurom w ich walce przeciwko niemieckiemu panowaniu (...). W 1252 roku podporządkował sobie całą „ziemię litewską”.

I tak dalej, bez żadnych wątpliwości. W tej wersji Litwa była od początku w rzeczywistości Białorusią, zaś mniejsza sąsiadka to Żmudź, a nie żadna Litwa, która w XIX wieku bezwstydnie przywłaszczyła sobie tę nazwę od Słowian. Narodowcy do dziś nazywają dzisiejszą Republikę Litewską Letuwą, w odróżnieniu od białoruskiej Litwy. Istnieją nawet zwolennicy przemianowania nazwy Białorusi na Wielkolitwę, Wialikalitwę. Koniec dygresji :).

Litewską wersję historii podaję za wydaną przy okazji objęcia przez Wilno prezydencji w UE książką Alfonsasa Eidintasa, Alfredasa Bumblauskasa, Antanasa Kulakauskasa i Mindaugasa Tamošaitisa pt. Historia Litwy (Eugrimas, Wilno 2013):

Terytorium, zamieszkałe przez osoby używające języka litewskiego, a później również mające świadomość litewską, na wschodzie i południu zwężało się, zaś nazwa Litwy – przeciwnie: wraz z granicami Wielkiego Księstwa Litewskiego rozciągnęła się bardzo daleko na wschód i objęła duże obszary zamieszkałe przez Słowian wschodnich. Właśnie całe terytorium tego państwa (nie tylko obecna Litwa, ale też Białoruś) z biegiem czasu zaczęto określać mianem Litwy, dzisiaj zaś określamy je mianem Litwy historycznej.

Albo więc białoruski książę Mindouh podbił litewskie tereny, włączając je do prapaństwa białoruskiego, albo wręcz przeciwnie – litewski król Mindaugas poszerzył Litwę o ziemie słowiańskie, nie zmieniając zasadniczo charakteru swojego państwa. Tertium non datur, wydawałoby się. A jednak, ukazała się właśnie książka poświęcona początkom WKL, której autor Alaksandar Kraucewicz stara się pogodzić ogień z wodą (Historyja Wialikaha Kniastwa Litouskaha. Ad paczatku haspadarstwa da karaleustwa Litwy i Rusi 1248–1341 h., Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Harodnia-Urocłau 2013).

Kraucewicz, rekonstruując prapoczątki WKL na podstawie dość skąpych źródeł pisanych, dochodzi do wniosku, że w rzeczywistości księstwo to było od początku wieloetniczne i wieloreligijne. Mendog wywodził się z bałtyckich możnych, ale na tron w Nowogródku został zaproszony przez słowiańskich mieszkańców miasta. Cel sojuszu? Wspólna obrona przez zagrożeniem ze strony Krzyżaków (permanentnie naciskającym od północnego zachodu) i Tatarów (którzy dopiero co niczym meteor spustoszyli dzisiejszą Ukrainę).

Wojskowe zagrożenie z zewnątrz sprowokowało proces państwotwórczy. Innymi słowy nadniemeński system polityczny otrzymał impuls z zewnątrz. Wygląda całkiem logicznie, że na czele nowo powstałego organizmu stanął najsilniejszy, sprawdzony w bojach i wyprawach dowódca. Jego pochodzenie etniczne nie miało wielkiego znaczenia, zwłaszcza w regionie, w którym oba etnosy od wieków żyły obok siebie (...).

Początkiem WKL stał się polityczny sojusz dwóch głównych sił w regionie: wschodniosłowiańskich państw miast z niektórymi najsilniejszymi wodzami plemion bałtyckich. A konkretnie – sojusz najważniejszego miasta w regionie, Nowogródka, z najsilniejszym z sąsiednich kunigasów Mendogiem.

– pisze Kraucewicz. Sojuszowi nie przeszkadzały ani odrębności językowe, ani nawet religijne. Bałtowie wciąż jeszcze byli poganami, wśród Słowian przeważali chrześcijanie obu obrządków, a mimo to obywało się bez konfliktów. Ale w tym zahaczamy już o wątek, który mam zamiar opisać w kolejnym wpisie, poświęconym źródłom siły Wielkiego Księstwa Litewskiego, które w czasie kilku zaledwie dekad urosło do rangi jednego z największych terytorialnie państw Starego Kontynentu.

Ciąg dalszy zatem nastąpi (i zgodnie z zapowiedzią nastąpił w tym miejscu).

Fot. Wikimedia Commons (PD).

piątek, 21 czerwca 2013

PogońDzisiaj wpis inny niż zwykle. Opowiem o białoruskich hymnach – zarówno tych oficjalnych, jak i nieoficjalnych, które na przestrzeni lat śpiewano za Bugiem. Pieśni wyrażają wartości wyznawane przez władze w poszczególnych epokach historycznych; dlatego ich poznanie pomaga zrozumieć postawy Białorusinów.

Od samego początku daje o sobie znać nasza wspólna historia. Hymnem Wielkiego Księstwa Litewskiego była przecież Baharodzica, śpiewana choćby pod Grunwaldem także przez rycerzy Witolda, tyle że po starobiałorusku. Najstarszy zapis tekstu pochodzi z 1407 roku. Niektórzy historycy wywodzą tę pieśń z Połocka – Bogurodzica była bowiem herbem Księstwa Połockiego już w połowie XIII wieku. Tutaj w wersji fenomenalnej grupy Stary Olsa, grającej stare pieśni na instrumentach z epoki. Poniżej tekst wykonywany przez muzyków, właśnie w wersji białoruskiej, dla porównania.


Baharodzica, Dziawica
Boham sławiona, Maryja
U twajho syna, Haspadzina
Maci zwalona, Maryja
Zyczy nam i adpuści nam
I dziela Chryściciela, Bożyca
Słysz hałasy, czaławieczy myśli pouń
I malitwy tabie uznosim
I dać rady ciabie ż prosim
Daj na świecie zbożny pabyt
Pa żywocie daj rajski byt
Baharodzica, Dziawica
Boham sławiona, Maryja

Jednym z hymnów białoruskiego odrodzenia narodowego stała się Pahonia (Pogoń, godło WKL, na zdjęciu u góry jako poprzednie godło Białorusi). Słowa napisał w 1916 roku słynny poeta Maksim Bahdanowicz. Muzykę – Mikoła Kulikowicz. Wykonanie: chór Wunija. Tłumaczę tylko mniej podobne słowa.


Tolki (jak tylko) u sercy trywożnym paczuju
Za krainu radzimuju żach (strach o ojczyznę),
Uspomniu (wspomnę) Wostruju Bramu światuju
I wajakau (rycerzy) na hroznych (groźnych) kaniach.

U biełaj pienie pranosiacca (niosą się) koni,
Rwucca, mknucca i ciażka chryplać (chrypią),
Staradauniaj Litouskaj Pahoni
Nie raźbić, nie spynić, nie strymać (nie da się rozbić, za- ani powstrzymać).

U biaźmiernuju dal wy lacicie (w bezgraniczną dal lecicie),
A za wami, prad wami – hady (lata).
Wy za kim u pahoniu śpiaszycie?
Dzie szlachi waszy jduć i kudy (dokąd wiodą wasze drogi)?

Mo jany (może one), Biełaruś, paniaślisia (poniosły)
Za twaimi dziaćmi uzdahon (w pogoń),
Szto zabyli (zapomnieli) ciabie, adraklisia (wyrzekli się),
Pradali i addali u pałon (oddali w niewolę)?

Bicie (bijcie) u sercy ich, bicie miaczami,
Nie dawajcie czużyncami (obcymi) być!
Chaj paczujuć, jak serca naczami (nocami)
Ab radzimaj staroncy balić (tęskni za rodzinnymi stronami).

Maci rodnaja (matko rodzona), Maci-kraina!
Nie uściszycca (nie wyciszy się) hetaki (taki) bol…
Ty prabacz, Ty prymi (przyjmij) swajho syna,
Za Ciabie jamu umierci dazwol...!

Usio latuć i latuć (ciągle lecą) tyja koni,
Srebnaj zbrujaj daloka hrymiać (zgrzytają)…
Staradauniaj Litouskaj Pahoni
Nie raźbić, nie spynić, nie strymać.

W marcu 1918 roku proklamowano Białoruską Republikę Ludową, do której odwołuje się dziś tamtejsza prawica. Państwo było efemerydą, ale jego tradycja okazała się zaskakująco żywa. Do tej pory w Kanadzie istnieje jego rząd na uchodźstwie, na czele z przewodniczącą Rady BRL Iwonką Surwiłłą. Za hymn BRL jest dziś uznawana pieśń My wyjdziem szczylnymi radami (Wyjdziemy zwartymi szeregami), choć powstała ona dopiero w 1919 roku. Słowa napisał Makar Kraucou, muzykę – Uładzimier Terauski. Hymn zdobył popularność w czasie antybolszewickiego powstania słuckiego 1920 roku. To moja ulubiona białoruska pieśń patriotyczna. Poniżej w wykonaniu Walżyny Ciareszczanki.


My wyjdziem szczylnymi radami (zwartymi szeregami)
Na wolny, rodny (ojczysty) swoj prastor (przestrzeń),
Chaj (niech) prauda wieczna budzie z nami,
A hwałtu my damo adpor (odpór)!

Niachaj żywie mahutny (mocarny), śmieły
Nasz biełaruski wolny duch!
Sztandar nasz bieł-czyrwona-bieły
Pakryj saboj narodny ruch.

Na boj! Za szczaście i za wolu (wolność)
Narodu słaunaha swajho!
Braty, ciarpieli my dawoli (dość)…
Na boj! Usie da adnaho (wszyscy co do jednego)!

Imia i siłu biełarusa
Niachaj paczuje j ubaczyć (zobaczy) toj,
Chto śmieje nam niaści prymusy (nieść przymus)
I pierszy wyklicza (wezwie) na boj.

Braty, da szczaścia my padchodzim:
Chaj hrom (grom) hrymić (grzmi) jaszcze macniej!
U krywawych mukach (krwawych mękach) my narodzim
Żyćcio Baćkouszczyny (ojczyzny) swajoj!

Równolegle w środowiskach patriotycznych bywa też śpiewana pieśń Mahutny Boża (potężny Boże), o randze i przekazie porównywalnych do naszej Boże, coś Polskę. Napisana w 1943 roku przez Natallę Arsieńniewą, muzykę skomponował po kilku latach Mikoła Rawienski. Obecnie hymnem tym kończą się nabożeństwa w emigracyjnych cerkwiach białoruskich. Posłuchajmy chóru i orkiestry Hrodzienskaja Kapełła:


Mahutny (potężny) Boża! Uładar suświetau (władco wszechświata)!
Wialikich soncau (słońc) i serc małych!
Nad Biełarusiaj, cichaj i wietłaj (grzeczną),
Rassyp pramieńnie swaje chwały.

Daj spor (powodzenie) u pracy, sztodzionnaj (codziennej), szeraj,
Na łustu (bochenek) chleba, na rodny kraj,
Pawahu (szacunek), siłu i wielicz wiery
U naszu praudu, u pryszłaść daj!

Daj uradliwaść żytniowym niwam (urodzaj łanom żyta),
Uczynkam naszym paszli umałot (sens: pomóż spełniać dobre uczynki)!
Zrabi mahutnaj (potężną), zrabi szczaśliwaj
Krainu naszu i nasz narod!

W czasach sowieckich hymnem była początkowo (do 1944 roku) Międzynarodówka. Białoruską wersję o tytule Internacyjanał ułożył słynny poeta Janka Kupała. Niestety nie udało mi się znaleźć wersji białoruskojęzycznej. Wrzucam więc sam tekst pierwszej zwrotki i refrenu. Bez tłumaczeń, bo polska wersja jest znana, a jak ktoś nie zna, może zapytać w SLD, niedawno ją śpiewali ;).

Ustańcie, paryi planety,
Achwiary hoładu i zła!
Kipić, imknuczysia da mety,
Nasz rozum, prahny da światła!
Świet hwałtu, ździekau my razburym,
Uszczent razburym, a na im
Świet szczaścia i dabra zbudujem:
Chto byu niczym, toj stanie usim!

Baraćby z kapitałam
Boj aposzni idzie.
Internacyjanałam
Jadnajsia, rod ludziej!

Po 1944 roku przez dekadę trwały prace nad nowym hymnem Białoruskiej SRR. Wreszcie w 1955 roku Rada Najwyższa zatwierdziła zwycięzcę. Został nim wiersz Michasia Klimkowicza My, biełarusy do muzyki Nieściera Sakałouskiego. W PRL sojusz z Moskwą i kierowniczą rolę partii wpisano do konstytucji, na Białorusi wrzucono to do hymnu...


My, biełarusy, z bratniaju Ruśsiu
Razam szukali k szczaściu daroh (dróg).
U bitwach za wolu (wolność), u bitwach za dolu
Ź joj zdabyli my ściah pieramoh (sztandar zwycięski)!

Nas abjadnała Lenina imia,
Partyja k szczaściu wiadzie nas u pachod.
Partyi sława! Sława Radzimie (ojczyźnie)!
Sława tabie, biełaruski (w dalszej części hymnu: nasz swabodny, a potem też: nasz sawiecki) narod!

Siły hartuje lud Biełarusi
U bratnim sajuzie, u mużnaj siamji (mężnej rodzinie)
Wieczna my budziem, wolnyja ludzi,
Żyć na szczaśliwaj, wolnaj ziamli!

Drużba narodau – siła narodau (przyjaźń jest siłą),
K szczaściu pracounych (pracujących) sonieczny szlach (słoneczna droga).
Horda ż uźwisia u świetłyja wysi (dumnie podnieś się na jasną wysokość)
Ściah (flago) kamunizmu – radaści ściah!

Aż ciarki po plecach przechodzą, nie? W 1991 roku po odzyskaniu niepodległości słowa usunięto, a hymn stał się instrumentalny. Prawicowa opozycja proponowała zastąpienie go np. pieśnią Mahutny Boża, ale została zignorowana (choć udało jej się przeforsować zmianę flagi i godła). W 2002 roku władze rozpisały konkurs na nowy hymn. Komisja pod przewodnictwem wicepremiera Uładzimiera Drażyna (dziś ambasador na strategicznej placówce w Wilnie) wybrała pięć projektów.

Zwyciężył stary-nowy hymn BSRR, choć Ruś, Lenin i partia zostały z niego usunięte. Słowa przerobił Uładzimier Karyzna. Pieśń została wybrana w drodze... telefonicznego głosowania telewidzów i radiosłuchaczy. Oto wersja hymnu, którą państwowa telewizja codziennie kończy nadawanie programu. Oficjalny teledysk, można by powiedzieć :).


My, biełarusy – mirnyja (pokojowi) ludzi,
Sercam addanyja rodnaj ziamli,
Szczyra siabrujem (przyjaźnimy się), siły hartujem
My u pracawitaj, wolnaj siamji (rodzinie).

Słausia (bądź pochwalone), ziamli naszaj świetłaje (jasne) imia,
Słausia, narodau braterski sajuz (związek)!
Nasza lubimaja maci-Radzima (ukochana matka-ojczyzna),
Wieczna żywi i kwitniej, Biełaruś!

Razam z bratami mużna (mężnie) wiakami
My baranili rodny paroh (broniliśmy rodzinny próg),
U bitwach za wolu (wolność), bitwach za dolu
Swoj zdabywali ściah pieramoh (zwycięski sztandar)!

Drużba narodau – siła narodau –
Nasz zapawietny (pielęgnowana), sonieczny szlach (słoneczna droga).
Horda ż uźwisia u jasnyja wysi (dumnie podnieś się na jasną wysokość),
Ściah pieramożny (zwycięska flago) – radaści ściah!

W kwietniu tego roku na stronie internetowej tygodnika Nasza Niwa zadano czytelnikom pytanie, jaki powinien być białoruski hymn. Zagłosowało prawie 4 tys. ludzi. 25 proc. wybrało Mahutny Boża, drugie miejsce zajęła relatywnie nowa pieśń Żywie Biełaruś (19 proc.), 16 proc. poparło My wyjdziem szczylnymi radami, a 15 proc. najbardziej podoba się Pahonia. Za utrzymaniem obecnego hymnu opowiedziało się jedynie 4 proc. czytelników opozycyjnego pisma.

Fot. Wikimedia Commons (PD).

 
1 , 2 , 3
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Flag Counter Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...