Skoro Białoruś jest błękitnooka, to blog nie może być czarno-biały. Białoruski dziennik Michała Potockiego.
wtorek, 30 kwietnia 2013

Czyrwony CharczawikHistoria polskiego biznesmena Oskara Smulskiego dowodzi, że robienie interesów na Białorusi wciąż jest obarczone sporym ryzykiem. Nie wystarczą przyzwoite regulacje, gdy kraj nie jest państwem prawa. Smulski chciał budować za Bugiem pieczarkarnię. Został z 2,6 mln złotych na minusie, które musi oddać... polskiemu komornikowi.

Całą historię opisał Jakub Biernat z Biełsatu. Można – i warto – przeczytać ją pod tym linkiem. Epopeja zaczęła się w 2008 roku, gdy na fali odwilży w relacjach europejsko-białoruskich firma Smulskiego Bio-Eko, zachęcona przez władze obwodu grodzieńskiego, wygrała wart 50 mln złotych przetarg na budowę pieczarkarni i kompostowni. Władze obwodu zdążyły wpłacić pierwszą ratę swojego wkładu inwestycyjnego, czyli właśnie równowartość 2,6 mln złotych.

W międzyczasie klimat się jednak zmienił, co więcej okazało się, że wkład władz lokalnych został wpłacony niezgodnie z wewnętrznymi procedurami. Strona białoruska coraz bardziej bezczelnie łamała umowę, a na interwencję Bio-Eko szef wydziału budowlanego władz obwodowych Waler Kasarou miał stwierdzić, że papiery papierami, a życie życiem. Białorusini mieli grozić przedstawicielom firmy Smulskiego na ulicy w Augustowie, a na koniec pojawił się białoruski wyrok sądowy, zmuszający Bio-Eko do zwrotu rzeczonych 2,6 mln złotych. Wyrok – dodajmy – na bazie umowy o wzajemnej pomocy prawnej wykonany przez polskiego komornika.

Tej samej umowy, która była podstawą prawną, gdy polska prokuratura ochoczo wydawała w ręce białoruskich służb informacje o słynnym obrońcy praw człowieka, liderze organizacji Wiosna Alesiu Bialackim. Bialacki, jak pamiętamy, do dziś cierpi za nadgorliwość i/lub głupotę naszych służb. W 2011 roku dostał 4,5 roku więzienia, a jego majątek, w tym znakomicie położone mieszkanie w Mińsku służące za nieformalną siedzibę Wiosny, skonfiskowany.

Historia Smulskiego to kolejny taki przypadek. Przed kilku laty na podstawie sfałszowanych papierów urzędnicy przejęli fabrykę Terravity. Jeszcze wcześniej podobna historia spotkała Rosjan z browaru Bałtika, którzy stracili mińską rozlewnię Krynicy. W 2012 roku władze znacjonalizowały dwie fabryki słodyczy – Spartaka i Kamunarkę – które kontrolował dotychczas Białorusin z amerykańskim paszportem Marat Nowikau. Nowikau nie chciał ograniczyć importu półproduktów, czyli poprawić bilansu dewizowego Białorusi.

Analogiczne przedsiębiorstwa należą do ludu i służą dzieciom. Ile by nie kosztowały nasze słodycze, ojciec i matka i tak je dziecku kupią. A to znaczy, że to są przedsiębiorstwa o znaczeniu strategicznym

– tłumaczył wówczas prezydent Alaksandar Łukaszenka. Dwa tygodnie temu państwo zaś przejęło kontrolę nad kolejną fabryką słodyczy, bobrujskim Czyrwonym Charczawiku (nazwa rosyjska: Krasnyj piszczewik). Formalnie rzecz biorąc zgromadzenie akcjonariuszy jednogłośnie podjęło decyzję o zwiększeniu kapitału założycielskiego. Powiększona część stała się własnością państwa, które w ten sposób z mniejszościowego udziałowca stało się większościowym.

Jest decyzja Łukaszenki o zwiększeniu udziału państwa do pozycji pakietu kontrolnego. Powinniśmy ją wypełnić jeszcze w zeszłym roku

– zdradziła kulisy sprawy w rozmowie z portalem Tut.by przedstawicielka Czyrwonego Charczawika. Jednocześnie najlepiej dowodząc, że sama baza prawna, którą od 2008 roku Mińsk mocno zreformował, nie wystarczy, by dać gwarancje bezpieczeństwa inwestorom, gdy większe znaczenie mają decyzje polityczne lub zła wola urzędników. Przepisy przepisami, a życie życiem. Zwłaszcza, gdy nawet cukierki mają znaczenie strategiczne.

***

A na koniec mała autoreklama, a jednocześnie dowód, że Białoruś Błękitnooką warto czytać :). Kilka dni temu prasa podała informację o planach budowy na Białorusi rosyjskiej bazy wojskowej. Większość specjalistów przyjęła to już za pewnik, a portal Polityka Wschodnia – skądinąd bardzo dobry – ogłosił nawet ostateczny krach białoruskiego bufora. Ja natomiast podałem szereg argumentów, by potencjalnej bazy nie traktować, przynajmniej na razie, poważnie. I co powiedział w piątek prezydent Łukaszenka (cytat za Kommiersantem)?

Jeśli chodzi o bazę lotniczą – może to zabrzmiało, jak baza. Nie. Chodzi o dostawy dla naszych sił zbrojnych. Kupujemy rosyjskie samoloty su-27, mig-29 albo nowocześniejsze, by zabezpieczyć nienaruszalność granic naszego państwa. Mnie jako głównodowodzącemu brakuje dzisiaj dwudziestu nowoczesnych samolotów. I to nie oni przyszli do nas, to ja poprosiłem już dawno, chyba jakieś siedem lat temu, żeby dostarczyli nam te kompleksy.

Fot. Czyrwony Charczawik.

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

ul. BierutaNa szczęście komunistyczni bohaterowie, opisani w poprzedniej części cyklu, to nie jedyni patroni białoruskich ulic. Także w oficjalnej historiografii istnieje bowiem prąd (choć, dodajmy, niecieszący się poparciem większości decydentów) odwołujący się do tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Od czasu do czasu, gdy trzeba przejąć od opozycji kilka haseł, pojawiają się odwołania do Wielkiego Księstwa Litewskiego jako jednej z form białoruskiej państwowości. Przykład? Dość nagłośnione obchody 600-lecia bitwy pod Grunwaldem w 2010 roku.

Wulica Jana Czaczota

Przyjaciel Adama Mickiewicza, filomata, poeta, autor m.in. Prząśniczki. Jan Czeczot pisał zarówno po polsku, jak i po białorusku, choć sam nazywał ten drugi język mową sławiano-krewicką, od żyjącego w okolicach Smoleńska plemienia Krywiczów, uznawanego przez narodowych historyków za praprzodków współczesnych Białorusinów (po łotewsku Białoruś to Baltkrievija).

Wulica Wincenta Dunin-Marcinkiewicza

Niewielka uliczka w pobliżu ul. Bieruta i Prytyckiego upamiętnia prozaika, poetę, dramaturga, autora pierwszego białoruskiego przekładu Pana Tadeusza, represjonowanego za poparcie powstania styczniowego. Jednego z twórców literackiego języka białoruskiego, bohatera dwóch narodów.

Wulica Jeży Hiedrojca

Ulica urodzonego w Mińsku Jerzego Giedroycia przecina jedno z nowszych osiedli rejonu moskiewskiego, Brylewiczy. Z postaci twórcy paryskiej Kultury korzysta też polskie MSZ do promocji naszej wspólnej historii i związków kulturowych. Od 2012 roku ambasada RP we współpracy z Instytutem Polskim w Mińsku, Białoruskim PEN-Centrum i Białoruskim Związkiem Literatów przyznaje nagrodę im. Jerzego Giedroycia za najlepsze książki wydane w języku białoruskim. Do tej pory przyznano sześć takich nagród.

Wulica Kastusia Kalinouskaha

Kastuś Kalinouski dowodził powstaniem styczniowym na terenie dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Dzisiaj należy do naczelnych bohaterów białoruskiego ruchu narodowego, pozycjonującego się w kontrze do reżimu. Jego imieniem nazwano m.in. polskie stypendium rządowe dla białoruskich studentów represjonowanych z przyczyn politycznych. Opisywana ulica jest jedną z ważniejszych traktów północno-wschodnich rejonów miasta.

Wulica Napaleona Ordy

Przyjaciel Adama Mickiewicza, rysownik i kompozytor, autor przeszło tysiąca rysunków przedstawiających budynki i inne zabytki architektury na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. Za bitwę pod Kockiem (powstanie listopadowe) odznaczony złotym krzyżem Virtuti Militari. Imię dostał po Napoleonie Bonapartem. Ulicę – na Brylewiczach, w pobliżu ul. Giedroycia i Czeczota.

Wulica Pruszynskich

Tym razem uhonorowano całą rodzinę podlaskiej szlachty, z której wywodził się choćby reporter i dyplomata Ksawery Pruszyński i jego syn Aleksander Pruszyński, działacz polonijny na Białorusi. Ten ostatni jest niezwykłą postacią: mimo swoich 79 lat angażuje się w działalność opozycyjną. W 2010 roku kandydował w wyborach samorządowych z ramienia Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji. Kilkakrotnie udało mu się też dostać na konferencje prasowe Alaksandra Łukaszenki, zazwyczaj z akredytacją kanadyjskiej prasy, i upomnieć np. o zwrot majątku Kościoła katolickiego. Ul. Pruszyńskich biegnie przez jedno z nowych osiedli tuż przy stołecznej obwodnicy.

Wulica Ferdynanda Ruszczyca

Malarz, rysownik, grafik, kojarzony z epoką Młodej Polski. Kolejny bohater dwóch narodów. Po I wojnie światowej dziekan Wydziału Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, tytuł profesora otrzymał z rąk prezydenta Ignacego Mościckiego.

Wulica Uładzisława Syrakomli

Władysław Syrokomla (właściwie Ludwik Kondratowicz) pochodził ze zbiedniałej szlachty, uczył się w Nieświeżu i Nowogródku, po czym pracował dla książąt Radziwiłłów. Poeta i tłumacz epoki romantyzmu. Pisał również po białorusku.

Pamiatnik Adamu Mickiewiczu

Mickiewicz nie ma w Mińsku ulicy, ale za to ma swój pomnik, i to całkiem udany. Autor Dziadów i Pana Tadeusza stanął w 2003 roku w parku przy wul. Haradzki Wał, kilkaset metrów od płoszczy Niezależnaści, przy której znajduje się siedziba rządu (cel wszystkich opozycyjnych manifestacji), parlamentu, komisji wyborczej, dwa uniwersytety, luksusowy hotel Minsk i podziemne centrum handlowe Stalica. No i pomnik Lenina – najlepszy dowód, że to samo serce miasta.

Pomnik Mickiewicza

Polska sto lat żyła, zachowywała nadzieję i wiarę dzięki Mickiewiczowi. W świecie jego utworów, marzeń, poezji istniała i szlachta, i wolność, i honor Korony. W Polsce Mickiewicza narodzili się i Piłsudski, i Solidarność, i Karol Wojtyła. Ale jego największy utwory – Dziady i Pan Tadeusz – na zawsze nam zachowają epickie obrazy tejże Wielkiej Litwy, tejże Białorusi...

– pisał Pawał Siewiaryniec, lider Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji (Lublu Biełaruś. 200 fenomenau nacyjanalnaj idei, Instytut biełarusistyki, Wilnia 2008).

Fot. Michał Potocki.

niedziela, 28 kwietnia 2013

ul. BierutaPolitykę historyczną prowadzoną przez państwo można rozpoznać po nazwiskach ludzi upamiętnionych w nazwach ulic. Stereotypowo można by się spodziewać, że w Mińsku będą to głównie postaci z komunistycznego panteonu wszystkich (nie)świętych. Owszem, jest ich sporo. Ale jest także trochę nazw wywodzących się z alternatywnej, narodowej tradycji, odwołującej się do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Oto wybór poloników z mapy Mińska. Dzisiaj nazwy sowieckie, jutro – WKL.

Zaczynamy od tradycji komunistycznej, przeważającej zarówno w białoruskiej ideologii, oficjalnej mitologii, jak i w polityce historycznej. Mamy więc odwołania do rewolucjonistów i bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej:

Wulica Balasława Bieruta

To najpewniej ostatnia taka nazwa na świecie. Dość długa ulica na tyłach najstarszego w mieście Cmentarza Kalwaryjskiego. Blisko jednego z jej końców znajduje się stacja metra Puszkinskaja, wiecznie tłoczny McDonald's i restauracja ze świetnymi dranikami :). Co ma Bierut, pierwszy przywódca zsowietyzowanej Polski, wspólnego z Mińskiem? Otóż jako agent NKWD w latach 1941–1943 mieszkał właśnie w stolicy znajdującej się pod niemiecką okupacją Białorusi, pracując jako szef wydziału żywności w urzędzie miasta.

Praspekt Feliksa Dziarżynskaha, skwier Dziarżynskaha, pamiatnik Dziarżynskamu

Żelazny Feliks patronuje jednej z najważniejszych ulic Mińska, ciągnącej się na 7,5 km wzdłuż tzw. moskiewskiej linii metra. Poza tym w Mińsku można znaleźć też skwer Dzierżyńskiego i pomnik Dzierżyńskiego. Założyciel bolszewickiej policji politycznej, morderca milionów, jest tu do dziś czczony jako patron miejscowego KGB. Pomnik Dzierżyńskiego przy pr. Niezależnaści patrzy właśnie na siedzibę KGB i tzw. amerykankę, kierowany przez komitet areszt śledczy, który zaliczyła połowa opozycji.

Pomnik Dzierżyńskiego

(...) spiżowy kwiatek zła – pomnik Feliksa Dzierżyńskiego, człowieka, który urodził się na dalekich przedmieściach Miasta Słońca, został jednym z ojców Rewolucji i powołał do życia organy Bezpieczeństwa, za co wszedł do panteonu najznakomitszych bogów Krainy Słońca.

Spiżowy pąk żelaznego Feliksa, którego ręce były, jak mówiono, po łokcie unurzane we krwi, nie wiedzieć czemu przyciągał nie tylko orchidee Miasta Słońca, ale też najrozmaitsze podejrzane typy, z którymi nasz znakomity rodak rozprawiłby się z prawdziwą rewolucyjną rozkoszą.

Na szczęście pomnik Komandora Rewolucji przewidująco odlano bez rąk. Z marmurowego cokołu sterczały tylko pierś i głowa, ciągle zresztą obsrywana przez miejscowe gołębie. Za to wokół skweru działało mnóstwo kawiarni i barów. Później dołączyły do nich sklepy nocne, więc latem życie w alei „koło Feliksa” toczyło się praktycznie całą dobę, zamierając tylko na krótko przed świtem. Ale już o poranku na ławkach znów siedziały dziwne typy i wraz z zabłąkanymi w porannej mgle, przywiędłymi nieco orchideami piły piwo kupione w pobliskich delikatesach.

– pisał w fenomenalnym Mińsku. Przewodniku po Mieście Słońca (Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2008) Artur Klinau.

Wulica Rozy Luksemburh, 2-hi zawułak Rozy Luksemburh

Ważna ulica i niewielki zaułek upamiętniają Różę Luksemburg, polską i niemiecką komunistkę, przedkładającą walkę o rewolucję nad walkę o niepodległość swej pierwszej ojczyzny. Z Mińskiem Luksemburg nie miała nic wspólnego. To raczej tradycyjny element panteonu czasów ZSRR.

Praspekt Kanstańcina Rakasouskaha

Konstanty Rokossowski, sowiecki i polski marszałek, jako dowódca I frontu białoruskiego należał do najważniejszych wykonawców operacji Bagration, usuwającej wojska III Rzeszy z terenów Białorusi i Litwy. Jego imieniem nazwano kolejną z ważnych mińskich ulic, centralną oś rejonu (dzielnicy) leninowskiego.

Poza tym na mapie Mińska jest kilka ulic upamiętniających członków Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, walczącej o oderwanie północno-wschodniej części II RP i jej przyłączenie do ZSRR. Swoją ulicę ma więc np. Wiera Charuża, organizatorka bolszewickiego podziemia w II RP, skazana na osiem lat więzienia, po czym wymieniona w 1932 roku na polskiego księdza więzionego w ZSRR. Represjonowana w czasie wielkiej czystki, ostatecznie zabita przez Niemców w okupowanym Witebsku. Albo Siarhiej Prytycki, o którym oficjalna strona mińskiego ratusza pisze tak:

W latach 1932–1936 w pracy podziemnej na Białorusi Zachodniej. W 1936 aresztowany przez władze burżuazyjnej Polski, skazany na śmierć, zamienioną potem na dożywocie. W latach 1939–1941 zastępca przewodniczącego białostockiego abłwykankamu (zarządu obwodu pod okupacją sowiecką – aut.).

Prytycki po wojnie kontynuował karierę w aparacie, dochodząc w 1968 roku na trzy lata do stanowiska przewodniczącego prezydium rady najwyższej BSRR, czyli formalnej głowy republiki białoruskiej. W Mińsku, na szczęście, nie znajdziemy natomiast innego popularnego na Białorusi adresu, wul. 17 Wieraśnia, czyli 17 września. Taka ulica jest natomiast np. w Grodnie. Na rogu ulic 17 Września i Dzierżyńskiego ma swoją siedzibę Związek Polaków na Białorusi.

Drugi odcinek Od Bieruta do Giedroycia do znalezienia tutaj.

Fot. Michał Potocki.

piątek, 26 kwietnia 2013

PDREZPo białoruskiej stronie granicy na powierzchni 2166 km2 z najbardziej skażonych obszarów utworzono po katastrofie rezerwat radiacyjno-ekologiczny. Jego granice są strzeżone, znacznie szczelniejsze niż podobnej strefy po ukraińskiej stronie. Wstęp na jego teren jest dopuszczalny jedynie za zgodą władz. Jedynym wyjątkiem jest Radonica, czyli prawosławne święto zmarłych przypadające na drugi wtorek po Wielkiejnocy (w tym roku 14 maja). Ludzie, którzy zostali ze strefy wysiedleni, a były ich 22 tys., mogą wówczas odwiedzić znajdujące się tu cmentarze.

Jako że granice strefy są silnie strzeżone, powrót jej dawnych mieszkańców jest niemożliwy. Także w przeciwieństwie do Ukrainy, gdzie tzw. samosełów jest ponad 300. Jedynym w zasadzie wyjątkiem po białoruskiej stronie granicy jest ośmiu mieszkańców wsi Tulhawiczy, którzy odmówili ewakuacji, gdy w 1992 roku zapadła decyzja o wysiedleniu tej sporej, 8-tysięcznej miejscowości (przesiedlenia trwały jeszcze na początku lat 90.). Władze zostawiły im prąd i łączność telefoniczną. Regularnie przyjeżdża lekarz, listonosz i tzw. autałauka, czyli ciężarówka-sklep. Za zdjęcia z Tulhawiczów pracujący dla agencji AFP Wiktar Draczou zdobył Grand Prix konkursu Belarus Press Photo 2010. Pięć z nich można obejrzeć tutaj.

I jeszcze obiecany na facebookowej stronie blogu film, przygotowany przez białostocki oddział TVP. Czarnobylcy w reżyserii Jerzego Kaliny zdobyli w 2001 roku Grand Prix konkursu Europejskich Publicznych Telewizji Regionalnych CIRCOM Regional.

Fot. Paleski Dziarżauny Radyjacyjna-Ekalahiczny Zapawiednik.

 
1 , 2 , 3
| < Kwiecień 2013 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Flag Counter Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...